Na początek

Publié le par cagliostro

Jak widać, założyłem bloga. Sam w to nie wierzę, bo jeszcze niedawno twierdziłem, że bez sensu zaśmiecać i tak bardzo zapchany internet jakimiś wpisami starającymi się być bardzo błyskotliwe, a w istocie nie wnoszącymi nic nowego. W gruncie rzeczy, moje zdanie nie zmieniło się od tamtej pory. Zmieniło się jednak podejście w kwestii tego czym ma być blog.
Często zdaża się mieć jakieś skrawki przemyśleń nie pasujące do żadnej obecnie tworzonej przeze mnie większej całości. Jakieś szczegóły techniczne do których zapewne chciał bym kiedyś wrócić, lecz zapisane na kolejnej luźnej kartce nie przetrwały by dłużej niż do następnego porządkowania sterty dawnych rachunków, folderów z miejsc w których się było, ale nie ma się ochoty czytać nudnych opisów ( nic ciekawego zazwyczaj nie wnoszących... bo co daje mi informacja, że budynek A został ozdobiony materiałem B przywiezionym z miejsca C w roku D ? I tak zapomniał bym to szybciej niż w pół godziny.),  notatek z wykładów ( których też się nigdy nie czyta bo przecież w książkach i w internecie to samo jest lepiej opisane.... więc obecnie już ich nawet nie robię) itp.
Dlatego "blog" ten będzie miał zapewne ( O ile będę miał na tyle motywacji aby dodawać do niego nowe wpisy i nie skończy jako kolejny projekt rozpoczęty ale nigdy nie kontynuowany) formę kompostownika. Luźno powrzucanych części które nie muszą mieć ze sobą związku, lecz wspólnie gnijąc mogą stanowić w pożywkę dla czegoś w przyszłości. Prawdopodobnie nie będę się nawet trzymał jednego języka. Nie mam zamiaru silić się zawsze na pełne wypowiedzi. Zapewne będę wrzucał też strzępki , pojedyncze zdania itp.... nie z powodu braku czasu, ale z lenistwa ;)

Przypuszczalnie jakiś minimalny porządek pomoże utrzymać system kategorii, dzięki któremu mam zamiar oddzielić od siebie zupełnie różne tematy.
Jeśli ktoś zauważy (o ile kokolwiek będize to czytał ;) ) jakieś szeroko pojęte błędy językowe, proszę o zwrócenie mi uwagi. Zawsze takie robiłem, ale staram się pozbyć tej przypadłości ( co nie jest procesem a nie jednorazową czynnością)

Tak więc......

Publié dans Różne

Commenter cet article

Czartogromski 06/11/2008 17:18

Nawet załapałem, o co chodzi (chyba). Ale i tak poprzednio dodałem komentarz nie do tej blotki, do której chciałem :-), daltego mi koment zginął.

cagliostro 06/11/2008 01:01

Nie do końca. Chodzi o to, że mamy dwie sieci lokalne ( albo jak w moim przypadku jedną sieć lokalną i komputer) połączone internetem. ( Sieć lokalna to na przykład, jak w moim przykładzie, komputery połączone kablem podpięte wspólnie do internetu). W sieci lokalnej mamy adresy IP z puli prywatnej - nie da się poszczególnych komputerów zaadresować z dowolnego miejsca w internecie ( w dużym uproszczeniu, bo można to zrobićoczywiście inaczej). Teraz VPN pozwala tutaj na to aby komputer ( albo inna sieć) były widziane jako część tej sieci lokalnej ( czyli tak jakby były wpięte zaraz obok)... do tego szyfrując całą transmisję przez niebezpieczny internet.

Inaczej mówiąc : Na moim komputerze ( i serwerze ) robimy taką wirtualną kartę sieciową.
(Wirtualną w sensie - oprogramowanie myśli, że jest karta sieciowa, ale na prawdę to jej tam nie ma). Kiedy coś jest wysyłane przez tą kartę - odpowiedni program szyfruje to, wysyła do mojego domu w Warszawie, symetryczny program na moim komputerze w Wawie odszyfrowuje to i wpuszcza do sieci lokalnej... i odwrotnie- kiedy ktoś z sieci lokalnej w Warszawie zaadresuje pakiet ( taką paczkę informacji, na dość niskim poziomie abstrakcji) do mojego komputera w Amsterdamie używając jego lokalnego adresu, mój serwer wychwytuje to, szyfruje taki pakiet i wysyla do mnie. Na moim komputerze odpowiedni program to odbiera, odszyfrowuje, wpuszcza do tego wirtualnego urządzenia o którym mówiłem na początku... a system operacyjny widzi to tak, jakby po prostu przyszły jakieś informacje z karty sieciowej.

Mam nadzieję, że nie jest to zbyt mętne ;)
Zdalny pulpit nazywał się VNC - Virtual Network Computing a to jest VPN - Virtual Private Network

Czartogromski 05/11/2008 22:35

:-O Czyżby chodziło tu o jakaś bardziej skomplikowaną wersję pulpitu zdalnego???