Bliższe kontakty z bliższym wschodem
Właśnie przeleciała mi obok nosa okazja zostania mężem szejka... tzn jakiegoś bogatego biznesmena z bliskiego wschodu... a właściwie to nie mężem tylko oficjalnie to najlepszym przyjacielem i współlokatorem ;P Wyszło jednak na to ,że dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy o sobie ;P
"(...) Clearly you are stupid and have no sense.. The proof is, i am rich, i done business (...)"
... a wszystko przez to, że nie przeszedłem 3 testów które podobno odbyły się w czasie naszej krótkiej internetowej znajomości. ( może chodziło o to, że nie potraktowałem poważnie propozycji za mąż pójścia w pierwszym mailu ;P ( za to uznałem to za bardzo oryginalny sposób nawiązania rozmowy i ciągnąłem temat bardzo go przejaskrawiając) albo o to, że stwierdziłem, że lubię spotykać ludzi dla czystej przyjemności a nie w określonym celu ;P [co okazuje się być stratą czasu i szukaniem sposobu na wypełnianie swojego bezsensownego życia] ). Ciekawe, jak bardzo można innych traktować przedmiotowo i planować szczegóły nawet tego, co nie powinno być planowane. Mężem szejka nie zostanę ale przynajmniej mam za sobą interesujące doświadczenie :D Wolę długie korytarze pełne plakatów reklamujących konferencje naukowe i kompletnie oderwanych od świata ludzi, którzy poświęcają życie dla swoich pasji :D [A przy tym są zazwyczaj niesłychanie otwarci na innych i często bardzo wrażliwi]
... a za tydzień w poniedziałek Philippe Jaroussky śpiewa na festiwalu w Verbier. Kto oferuje się mnie podwieźć ? :D To wysoko w górach i kiepsko z komunikacją :( [szczególnie wieczorem po koncercie]
"(...) Clearly you are stupid and have no sense.. The proof is, i am rich, i done business (...)"
... a wszystko przez to, że nie przeszedłem 3 testów które podobno odbyły się w czasie naszej krótkiej internetowej znajomości. ( może chodziło o to, że nie potraktowałem poważnie propozycji za mąż pójścia w pierwszym mailu ;P ( za to uznałem to za bardzo oryginalny sposób nawiązania rozmowy i ciągnąłem temat bardzo go przejaskrawiając) albo o to, że stwierdziłem, że lubię spotykać ludzi dla czystej przyjemności a nie w określonym celu ;P [co okazuje się być stratą czasu i szukaniem sposobu na wypełnianie swojego bezsensownego życia] ). Ciekawe, jak bardzo można innych traktować przedmiotowo i planować szczegóły nawet tego, co nie powinno być planowane. Mężem szejka nie zostanę ale przynajmniej mam za sobą interesujące doświadczenie :D Wolę długie korytarze pełne plakatów reklamujących konferencje naukowe i kompletnie oderwanych od świata ludzi, którzy poświęcają życie dla swoich pasji :D [A przy tym są zazwyczaj niesłychanie otwarci na innych i często bardzo wrażliwi]
... a za tydzień w poniedziałek Philippe Jaroussky śpiewa na festiwalu w Verbier. Kto oferuje się mnie podwieźć ? :D To wysoko w górach i kiepsko z komunikacją :( [szczególnie wieczorem po koncercie]
Publicité