O sztuce symulowania

Publié le par cagliostro

Symulowanie choroby nie jest tak łatwe, jak mogło by się w pierwszym momencie wydawać. Przedwczoraj postanowilem zrezygnowac z pójścia do pracy aby móc zająć się zdobywaniem tytułu magistra. Ostatnio codziennie conajmniej kilka osób pisało na firmową listę dyskusyjną e-mail z informacją, że nie pojawią się z powodu złego samopoczucia. Wystarczyło wysłać podobny i zadzwonić do kogoś z działu HR ( chyba tak się nazywa, choć nie mam zbytniego doświadczenia w terminologii biznesowej ;) ).

Schody zaczęły się przy wysyłaniu listu. Nacisnąć "wyślij" czy nie nacisnąć. W końcu nie jestem chory. Od dawna się wręcz tak dobrze nie czułem! W końcu to nie jest uczciwe. W tym momencie przypomniałem sobie list z dziekanatu ponaglający do złożenia pracy mgr i grożący konsekwencjami jeśli tego nie zrobię. Natychmiast nacisnąłem przycisk. Bałem się bezpośredniej konfrontacji z ludzmi z firmy [ Którzy w tym momencie urośli niemal do wymiaru funkcjonariuszy zagrażającego mi mocarstwa... taak! Zdecydowanie dużo naczytałem się ostatnio Kadare ;) ] więc postanowiłem nie dzwonić zwalając później niedopatrzenie na brak znajomości zwyczajów rządzących firmą. Czy to był błąd ? Okaże się pewnie wkrótce.

Dzień minął w większości na pracy ( co w moim przypadku uznać można niestety za rzadkość). Następny już mniej ( choć również ). W międzyczasie zaczęła męczyć mnie natrętna myśl, czy przypadkiem nie zażądają ode mnie jakiegoś zwolnienia lekarskiego, albo przynajmniej wizyty w przychodni. Jakże byłem głupi aby starać się w tak naiwny sposób wyswobodzić z obowiązku ;) Na pewno nie ma sensu się tym chwilowo przejmować.

...aż nastał wieczór przed dniem kiedy wypadało by się udać do roboty. Przecież po tak poważnych dolegliwościach, że nie mogłem iśc do pracy nie powinienem wyglądać zdrowo ! Co więc zrobić ?! Postanowiłem pójść do pracy niewyspany ;) Specjalnie do późna w nocy czytałem książkę [ o 3:00 skończyłem czytać, ale przynajmniej była ciekawa] po czym się położyłem spać.

O 8 rano zadzwonil budzik. Byłem niezwykle zdziwiony kiedy zauważyłem, że prawie wcale nie chce mi się spać.... i nie było to uczucie wywołane zdenerwowaniem ( co czasem się zdarza przed ważnymi wydarzeniami ). Cóż... chyba na nic moje plany wyglądania na zmarnowanego ;) Cały dzień przepracowałem, wracając do domu zahaczyłem jeszcze o kilka sklepów [Ja zwykle nie mogłem się oprzeć kupieniu kilku płyt ;) ]... po powrocie natychmiast padłem i zasnąłem. Chyba przekombinow ałem ;) [

A teraz się obudziłęm i bardzo miło się czyta książki i słucha muzyki kiedy za ścianą odbywa się impreza ;) ]

Commenter cet article

cagliostro 17/01/2009 20:15

A jednak chyba wystarcza :-) Na prawdę w polsce trzeba takie rzezy dostarczać ? [ Jak pracowałem to jakoś sobie nie przypominam... ] Mam tylko nadzieję, że nie ulegnę pokusie korzystania z tego częściej.

Walpurg 17/01/2009 18:56

Nareszcie! Nareszcie dotarłem! :)

Czart ma rację - jak człowiek się czuje zbyt dobrze, to to musi być choroba jakaś :)

A u was - to znaczy: u nich - można tak bez L4 po prostu sobie zachorować i poprzestać na mailu? Dobrze, że w Polsce tak nie jest. Czartogromski co wieczór wysyłałby do swojego działu HR takiego maila ;)

Czartogromski 16/01/2009 21:57

Ja tam widzę symptomy poważych dolegliwości: "Od dawna się wręcz tak dobrze nie czułem!" - znaczy stan nienormalny, czyli jednak choroba!